Mierny, bierny, ale… wierny
fot. ruedi haberli / UNSPLASH.COM

Mierny, bierny, ale… wierny

Oferta specjalna -25%

Ewangelia według św. Jana

0 opinie
|
Wyczyść
Dodaj do koszyka

Wj 17,8-13 / Ps 121 / 2 Tm 3,14-4,2 / Łk 18,1-8

Na początku drogi zakonnej otrzymałem od swojego starszego i bardzo doświadczonego współbrata ostrzeżenie: gdy zaczyna ci się podobać twoja własna modlitwa i lubisz się modlić – strzeż się. Po wielu latach, po licznych wzlotach i upadkach, zachwytach i zniechęceniach, bliska stała mi się na modlitwie formuła, którą uznałem za swoją: „Mierny, bierny, ale… wierny”.

Nie da się zbyt długo modlić, mając ręce wzniesione do Boga tylko siłą własnych mięśni. Co prawda, na jakiś czas prężenie muskułów w duchowości zdaje egzamin, ale przychodzi taki dzień, kiedy ręce dosłownie nam opadają. Nie czujemy ich, nie czujemy nic. Dlatego, aby dobrze się modlić, potrzebujemy wspólnoty tych, którzy podeprą nas w modlitwie. Bo w każdym z nas jest Jozue, który walczy z Amalekitami na polu bitwy w Refidim. Ale jest w nas i Mojżesz, który walczy na szczycie góry, wznosząc ręce, wsparty przez swoich kompanów.

Dlatego błogosławione są chwile, kiedy w swojej modlitewnej bezsilności i odrętwieniu żyjemy i wierzymy we wspólnocie (Kościoła, domowej czy zakonnej), w której inni modlą się obok nas. Błogosławione przewracane z mozołem kartki brewiarza, suche słowa psalmów, z oporem przesuwane paciorki różańca, gdy są wzmacniane wiarą i ufnością tych, którzy są obok. Błogosławiona spokojna i senna obecność modlących się wraz z nami przed Najświętszym Sakramentem, gdy zniecierpliwienie narasta w nas do granic wytrzymałości.

Jest jednak jedno źródło, nigdy niewysychające i nieginące, nieustannie zasilające naszą walkę: to wzniesione ręce Jezusa przybite do krzyża. Do mojego grzechu, mojej przegranej, mojej śmierci przybiła się na zawsze Miłość, która zwycięsko podnosi swoje ramiona.

Dlatego nie musimy już wygrywać – pozostało nam przyjąć zwycięstwo krzyża, które wywalczył dla nas Jezus. A modlitwa jest właśnie tym czerpakiem, który pozwala nam zaczerpnąć ze źródła.

Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę we mnie, gdy przyjdzie? Czy moja bierna i mierna modlitwa pozostanie wierna?

Mierny, bierny, ale… wierny
Michał Adamski

były dominikanin....