Katedry, czyli felieton nie–ekumeniczny

Katedry, czyli felieton nie–ekumeniczny

Nie tak dawno miałem okazję zwiedzić trzy wspaniałe katedry w Anglii: w Ripon, Durham i w Yorku. Dotknąłem chrześcijańskich korzeni wyspiarskiej Europy. W Ripon pierwszy kościół został zbudowany w 672 roku przez św. Wilfrida. Oryginalnie zachowana krypta świętego znajduje się poniżej średniowiecznej katedry, której większość elementów pochodzi z XII wieku. Do krypty Wilfrida można dziś wejść, by pooddychać ponad 1300–letnią atmosferą nieprzerwanych modlitw i kultu. Początki katedry w Durham związane są z inną znamienitą postacią – ze św. Cuthbertem. Pod koniec X wieku grupa mnichów, uciekając przed wikingami, przyniosła tutaj ciało zmarłego w II połowie VII wieku Cuthberta i złożyła w wybudowanym w tym celu kościele. W Durham poznałem wybitnego rzeźbiarza Fenwicka Lawsona, który pokazał mi w swej pracowni dużą rzeźbę w drewnie ukazującą mnichów niosących zwłoki Cuthberta. Niebawem zostanie ona wystawiona w katedrze. W Durham znajduje się także grobowiec innego mocarza chrześcijaństwa i europejskiej kultury, św. Bedy Czcigodnego. Ten zmarły w 735 roku Doktor Kościoła uważany jest za ojca historiografii angielskiej. Napisał on bowiem pierwszą i najobszerniejszą pracę historyczną, która ma nieocenione znaczenie dla badań wczesnych dziejów Anglii. W podziemiach katedry w Yorku można natomiast prześledzić następowanie po sobie trzech kultur: rzymskiej, saksońskiej i normańskiej. Pierwsza drewniana katedra stanęła tu w początkach VII wieku. Obecny, zapierający dech w piersiach kościół to owoc burzliwej historii, geniuszu i wiary wielu pokoleń.

Na drodze ze stacji kolejowej w Yorku do znajdującej się w rękach anglikanów katedry znajduje się kościół katolicki. Około 100 metrów od katedry. Podobnie jest w Ripon i Durham. To smutne świadectwo podziału. Przyznam, że przychodziły mi do głowy być może mało ekumeniczne myśli. Nie miałem bowiem wątpliwości, że gdyby Wilfrid, Cuthbert i Beda Czcigodny powstali dziś ze swych grobów, to nie odnaleźliby się w Kościele anglikańskim. Św. Wilfrid był przecież kilka razy w Rzymie. Na synodzie w Whitby w 664 roku bronił rzymskich zwyczajów kościelnych i doprowadził do ich rozpropagowania w Anglii. Dziś zapewne zdziwiłby się, że jego szczątki spoczywają w katedrze należącej do wspólnoty, która nie uznaje zwierzchności biskupa Rzymu.

Śledząc historię katedr w Ripon, Durham i Yorku, nie mogę zrozumieć religijnego sensu zerwania wspólnoty z Rzymem i stania się Kościołem państwowym, w którym król lub królowa jest najwyższym rządcą mianującym biskupów, dziekanów i kanoników na wniosek premiera. Związanie Church of England z polityką jest olbrzymie i – moim zdaniem – destrukcyjne dla życia religijnego. Jeszcze bardziej dziwi mnie fakt, że katolicy godzą się na bycie obywatelami drugiej kategorii (katolik w Anglii nie może być premierem). Podczas gdy w wielu demokratycznych państwach świata standardem jest rozdział – przy zachowaniu ścisłej współpracy – Kościoła od państwa, w Anglii istnieje uprzywilejowany, państwowy Kościół anglikański. Dziś wszyscy walczą o swoje prawa. W Wielkiej Brytanii jednymi z najgłośniejszych grup są geje i lesbijki. Natomiast katolicy angielscy robią czasem na mnie wrażenie grupy ludzi przepraszających, że żyją… I to mimo że praktykujących katolików jest więcej niż praktykujących anglikanów. W kościołach katolickich – w przeciwieństwie do tych anglikańskich – zawsze można było spotkać modlących się ludzi.

Zastanawiam się, co stanie się z chrześcijaństwem w Anglii. Z jednej strony zagubieni i wewnętrznie skłóceni anglikanie (kapłaństwo kobiet, duchowni homoseksualiści), z drugiej zbyt nieśmiała, a nawet wystraszona i zakompleksiona wspólnota katolików. To wszystko w cieniu wspaniałych katedr wznoszonych w pierwszym tysiącleciu przez ojców chrześcijaństwa na angielskiej ziemi. W adhortacji apostolskiej Ecclesia in Europa Jan Paweł II stwierdza, że „Jezus Chrystus wzywa nasze Kościoły w Europie do nawrócenia, a one dzięki swemu Panu i na mocy Jego obecności stają się głosicielami nadziei dla ludzkości” (nr 23). W innym miejscu tej adhoratacji Papież woła: „Trzeba, aby w Europie wzrosła znacznie świadomość jej duchowego dziedzictwa. (…) Dziś jeszcze raz powtarzam ci, Europo, która jesteś na początku trzeciego tysiąclecia: Bądź na powrót sobą! Bądź sama sobą! odkryj na nowo swe źródła. Ożyw swoje korzenie” (nr 120). Tak samo wołają katedry w Ripon, Durham i Yorku.

Katedry, czyli felieton nie–ekumeniczny
Dariusz Kowalczyk SJ

urodzony w 1963 r. – jezuita, profesor teologii, wykładowca teologii dogmatycznej, profesor Wydziału Teologii Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie. W latach 2003-2009 prowincjał Prowincji Wielkopolsko-Mazowieckiej Towarzystwa Jezusowego....