Jedna jest tylko racja
fot. bench accounting / UNSPLASH.COM

Jedna jest tylko racja

Nieporozumienia to rzecz ludzka. Nieraz nie potrafimy się odpowiednio wysłowić. Możemy wyrazić się nieprecyzyjnie lub odwoływać się do pojęcia, które rozumiemy inaczej niż nasz rozmówca.

Najczęściej działają anonimowo. Głównie tam, gdzie dzisiaj największa publika – w internecie. W swojej wyobraźni odzierają ludzi z człowieczeństwa jak ze skóry, a następnie przypisują im nikczemne intencje. To eksperci od wylewania pomyj, mieszania z błotem i wdeptywania w ziemię. Ciskają wyzwiskami, kąsają jadowitymi komentarzami i przeklinają swoich „ulubieńców”. Czerpią obsesyjną przyjemność z bezpardonowej walki z tym, co ich oburza. Odmienne opinie działają na nich jak płachta na byka, a rzeczowa dyskusja kojarzy im się z łamaniem kołem. Frustracja sączy się z nich jak ropa z otwartej rany. Uśmierzają swój ból, szukając kozłów ofiarnych, by ubić ich na ołtarzu i dokonać rytuału wybielenia samych siebie. Wszak, rzecz jasna, nie znoszą ani grama krytyki pod swoim adresem, przekonani o własnej nieomylności.

Nietrudno się domyśleć, o kogo chodzi. Amerykanie przypięli im modną już łatkę – „haters” (od ang. hate – nienawidzić, czuć odrazę i wstręt). U nas nazwa ta przyjęła się niedawno w formie sieciowego makaronizmu – hejterzy lub hejtersi. Pełni bezsilności, a czasem i przerażenia, pytamy: Gdzie tkwi zarzewie tej wirtualnej epidemii? Czy mamy do czynienia ze zdziczeniem obyczajów i globalnym prymitywizmem, których nie da się już wyhamować?

Ciemna strona natury

Jaron Lanier, amerykański pionier technologii sieciowych, w książce Nie jesteś gadżetem główną przyczynę tej choroby upatruje w tym, że „Internet promuje w sieci z pozoru radykalną wolność, ale ta wolność, jak na ironię, jest bardziej dla maszyn niż dla ludzi”. Ambiwalentna anonimowość, kontynuuje Lanier, budzi w ludziach „ciemną stronę ich natury”, co uwidacznia się w „odczłowieczaniu” internautów. Istotnie, rzeczywistość wirtualna wprowadza poważne zachwianie w rozumieniu intymności i godności osoby. Myślę jednak, że anonimowość to zaledwie katalizator, choć silny, a nie pierwotna przyczyna „uśmiercania” drugiego człowieka w internecie. W sieci, ze względu na jej zasięg i możliwości, ludzkie ciemności po prostu lepiej widać.

Internetowa nienawiść jest szczególnym przejawem problemu starego jak świat. Kiedyś rozsyłano anonimy i dzwoniono z pogróżkami. Dzisiaj służy do tego mail, forum, YouTube i blog. Nowa jest więc tylko szata i skala zjawis

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się