Dobra ziemia

Dobra ziemia

Najpierw przyjeżdżaliśmy tu na wakacje, potem – pomieszkiwaliśmy przez ciepłą połowę roku, wreszcie, przed paru laty, porzuciliśmy miasto i osiedliśmy na stałe. Wokół mamy obfite lasy, jeziora, śliczne, pofałdowane tereny morenowe i rozległe, płaskie, niekończące się pola. Tu i ówdzie widnieją, nieoczekiwane na tych płaszczyznach, spore wzgórki. Nie domyślałam się nawet ich pochodzenia, póki nie przeczytałam książki Osadnictwo pradziejowe i grody wokół Ostrowa Lednickiego Bolesława Frankiewicza. Skromny ten mieszkaniec Pobiedzisk, nauczyciel historii, poświęcił wiele pracowitych lat życia na gromadzenie materiałów i faktów o dziejach tej pięknej okolicy. Dopiero jego książka uświadomiła mi, że owe wzgórki, tak często tu spotykane, to kurhany, cmentarzyska z epoki żelaza, albo porośnięte trawą i lasami grody, umocnienia i wały obronne dawnych osad piastowskich. Od Poznania w kierunku Gniezna biegnie stary królewski szlak, przy którym, na wyspie pośrodku jeziora, wzniesiono niedostępne grodzisko: Ostrów Lednicki. Z całą pewnością bywał tu i Mieszko I, i Bolesław Chrobry.

Mijały wieki, następowały po sobie pokolenia, przetaczały się przez te ziemie wojny i zabory, na miejscach dawnych grodziszcz budowano wsie i kościoły a po wszystkim pozostawały ślady – materialne i niematerialne. Złączyć je w jedno, to ocalić ducha czasu i miejsca. Niekiedy to się udaje.Właśnie mam za sobą lekturę albumu Jacka Kowalskiego (z pięknymi zdjęciami, których autorem jest Mikołaj Potocki) – Podróż do dwunastu drewnianych kościołów. Wydany w Murowanej Goślinie przez Związek Międzygminny „Puszcza Zielonka” przy pomocy Księży Proboszczów dwunastu puszczańskich parafii. Album przedstawia drewniane kościoły w Długiej Goślinie, Jabłkowie, Kicinie, Kiszkowie, Łagiewnikach Kościelnych, Raczkowie, Rejowcu, Skokach, Sławnie, Uzarzewie, Węglewie i Wierzenicy. Kilka spośród nich już dawno zwiedziłam i mogę zaświadczyć: warto je poznać. Pozostałe zwiedzę na pewno teraz, z albumem tym jako niezastąpionym przewodnikiem.

Jest piękny – nie tylko dlatego, że prawdziwie urzekające są owe drewniane wielkopolskie kościółki. Piękny jest towarzyszący zdjęciom tekst pióra Jacka Kowalskiego, barda, Sarmaty, Monogramisty JK, człowieka wielkiej wiedzy i wrażliwości. Autor jest z zawodu historykiem sztuki, lecz jest także – a może: przede wszystkim? – poetą. Jego książka, chociaż nasycona mnóstwem fachowych, szczegółowych wiadomości, osadzona rzetelnie w historii, zaciekawia i wciąga, wzrusza i bawi. Napisana żywo i jasno, z werwą i talentem, porusza wyobraźnię czytelnika. Owe zapomniane lub mało znane wiejskie skarby, z takim ciepłem i zachwytem przez Monogramistę JK opisane, mają częstokroć niezwykłą historię; ale równie często są skromne i naiwne, pełne czułej prostoty. Autor umie taką czułość dostrzec i docenić. Niekiedy w prostocie tej odnajduje patos, jak w przypadku opowieści o liście, znalezionym przy okazji remontu (1996–2001) w kuli hełmu na szczycie drewnianej wieży kościoła w Uzarzewie. Dokument wymienia „Panu Bogu na chwałę, a potomnym katolikom na pamiątkę” proboszcza, donatorkę i wykonawców wieży, streszcza dzieje uzarzewskiego kościoła, po czym notuje bieżącą sytuację polityczną:

Od roku 1815 zostajemy pod panowaniem pruskim, obecnie królem jest Wilhelm I, który wstąpił na tron w 1865 r. Administracya i sądownictwo pruskie jest wprawdzie nie złe, ale stara się nas całemi siłami zgermanizować. Los nasz w porównaniu do braci naszych, pozostających pod berłem rosyjskiem, jest dość znośny, mimo to tęsknim za własną ojczyzną i własnemi rządami.

„I wreszcie proroctwo, którego nie sposób przeczytać bez wzruszenia” – pisze Jacek Kowalski, cytując zaraz ciąg dalszy owego listu:

Gdy te słowa Bracia mili czytać będziecie, może już wam wolno będzie zwać się synami wolnej, a wolnej od morza do morza, najdroższej Polski, w której zmartwychwstanie i my pokładaliśmy nadzieję. Westchnijcie natenczas za nas do Pana Boga i zmówcie choć jedno Ojcze Nasz i Zdrowaś za dusze nasze, a ksiądz dobrodziej niech łaskaw będzie odprawić za nas requiem.

Skarby wiejskich kościółków! – gotycki krucyfiks z końca XIV wieku w Węglewie, obraz św. Benedykta w Długiej Goślinie, drewniany barokowy ołtarz pełen kulistych obłoków i pulchnych aniołów – w Jabłkowie, osiemnastowieczna Pieta w Kiszkowie, figura św. Rozalii w Sławnie – ba, ale przecież nawet belki z osiemnastowiecznej konstrukcji szachulcowej z kościoła w Skokach okazały się cenne. Skomplikowana, niezwykła renowacja kościoła pw. św. Mikołaja Biskupa (2006) polegała na podparciu dachu specjalnym rusztowaniem i następnie – na całkowitej wymianie drewnianych ścian kościoła, z pomocą ekipy góralskich cieśli. Ponieważ potrzebne były dalsze fundusze, proboszcz kazał pociąć na kawałki zabytkowe belki z rozebranych ścian, opakować – i sprzedać. Te niezwykłe „cegiełki” na renowację kościoła opatrzono certyfikatem autentyczności i pieczęcią parafii. Dzięki ofiarności kupujących przyniosły spory dochód, co pozwoliło na dokończenie prac renowacyjnych.

Monogramista JK umie docenić piękno tego wspólnego działania. Dostrzega zresztą Piękno, jak to poeta, we wszystkim. I umie o nim pisać. „Po pachnących belkach, wzdłuż krawędzi ścian, przez obramowania okien i portali, po belce tęczowej, po suficie – pną się girlandy zmysłowych, realistycznie malowanych, białych i czerwonych róż i lilii. Za nimi płyną abstrakcyjne, zielonobłękitne fryzy z nibyludowymi rozetami. Wszystko to oszczędne, delikatne, subtelne, o barwach matowych i zgaszonych” – oto, jak opowiada o kaplicy w Sławnie. Chętnie też tropi ślady innych poetów, pozostawione na tej ziemi; przy okazji opowieści o kościele w Wierzenicy rozwija się nowa, ciekawa historia. To tu, w domu wielkiego Augusta Cieszkowskiego – filozofa, myśliciela i działacza społecznego, współtwórcy i prezesa Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, często bywał zaprzyjaźniony z nim Zygmunt Krasiński. „Temu, który natchnął – natchniony” – napisał poeta na ofiarowanym hrabiemu Cieszkowskiemu egzemplarzu Przedświtu. Wizyty w Wierzenicy, rozmowy z przyjacielem – „duchem wielkim, sercem złotym” – znaczyły dla poety bardzo wiele.

Lecz niejedyny to poeta, którego ślady znaleźć można w tym miejscu. „Niezorientowanych czeka w Wierzenicy zdumienie największe chyba spośród wszystkich zdumień i zaskoczeń, czyhających na trasie dwunastu kościółków. W drewnianej ścianie nawy tkwi wysoki, jakby obcy organicznej strukturze świątyni, ale tym bardziej przez to niezwykły i szlachetny, marmurowy, klasyczny portal” – tak zaczyna Jacek Kowalski kolejną opowieść o nagrobku hrabiego Augusta Cieszkowskiego. – „Nie służy do przejścia dokądkolwiek; brązowymi płaskorzeźbami swoich Drzwi opowiada tylko o przejściu na tamten świat. (…) Wyrzeźbił je twórca wprawdzie powszechnie znany, lecz nie jako mistrz dłuta, a romantyczny poeta – Teofil Lenartowicz”. Autor Złotego kubka, „lirnik mazowiecki”, był także utalentowanym rzeźbiarzem. Pasjonująca historia odkrycia i rozwijania tego talentu, pierwszych sukcesów, stworzenia we Florencji Drzwi na zamówienie Augusta Cieszkowskiego, wreszcie – dzieje tego dzieła i analiza zawartych w nim treści zamykają mocnym akordem książkę o dwunastu drewnianych kościołach. Ostatnie jej wersy pochodzą z marmurowych tablic, znajdujących się po obu stronach drzwi: Spiritus enim scrutatur omnia, etiam profunda Dei – ten cytat ze św. Pawła (1Kor 2,10) jest jednym z ostatnich zdań książki – i trudno nie pomyśleć o tym, jak mocno brzmi ono na tej prastarej, dobrej ziemi.

Dobra ziemia
Małgorzata Musierowicz

urodzona 9 stycznia 1945 r. w Poznaniu – z domu Barańczak, siostra Stanisława Barańczaka, absolwentka PWSSP w Poznaniu, najbardziej znana jako autorka serii Jeżycjada....