Diengi

Opowiadał mi frater Adalbertus:

„Wybrałem się pewnego dnia pociągiem w zagraniczną podróż. Nocny ekspres mknął przez ciemność i tylko raz po raz za oknem widać było w oddali różowe światła mijanych miejscowości. W moim przedziale siedział dobrze ubrany jegomość, który jechał za granicę załatwiać sprawy biznesowe, oraz młody człowiek twierdzący, że jedzie studiować teologię. Na studenta teologii jednak nie wyglądał: miał długie włosy, poszarpane dżinsy i dżinsową kurtkę w podobnym stanie. Właściwie wyglądał na takiego, który raczej nie ma pieniędzy i powinien podróżować autostopem.

W pewnym momencie drzwi do przedziału się otwarły i myślałem, że dojdzie jeszcze jeden pasażer, choć właściwie nie było to możliwe, gdyż pociąg mknął przez mrok daleko od jakiejkolwiek stacji. Pasażer ów jednak wcale nie zamierzał w naszym przedziale pozostawać długo. Wyciągnął z kieszeni pistolet i wymierzywszy w nos dobrze ubranemu jegomościowi, powiedział:

– Dawaj diengi.

Jegomość wyjął z kieszeni portfel, a z niego gruby plik banknotów. Najwyraźniej był zdenerwowany, bo ręce mu się trzęsły, a na czole pojawiły się kropelki potu. Nowo przybyły schował pieniądze do kieszeni, a następnie zwrócił się do studenta:

– U tiebia diengi jest?
– Jest.
– To dawaj.

Student podał mu swoją poszarpaną kurtkę.

Gdie diengi?
– Zaszyte.
Charaszo, dawaj.

Potem ten łotrzyk zabrał także mi to, co miałem, i znikł. W tym wydarzeniu jedna rzecz mi się nie zgadzała: skoro pieniądze zaszyte były w kurtce, to chyba właśnie po to, żeby je ukryć, dlaczego więc student oddał odzienie rabusiowi? Zapytałem go o to, a on odparł:

– Jak już powiedziałem, jadę studiować teologię, a to znaczy, że chciałbym poznać Prawdę, tę przez duże »P«. Czy miałbym jakąkolwiek szansę na poznanie Prawdy, gdybym przedkładał nad Nią posiadanie pieniędzy? Naprawdę nie wiem, dlaczego moje zachowanie dziwi brata dobrodzieja.
– Ależ ten rabuś z pewnością przedkłada posiadanie pieniędzy nad Prawdę! – odrzekłem, mimo wszystko nie mogąc zrozumieć. – Czy słusznie jest nagradzać jego chciwość pieniędzmi?
– Czy naprawdę brat dobrodziej sądzi, że pieniądze są nagrodą? Chciwość tego rabusia to jego problem, nie mój. Nie widzę powodu, dla którego miałbym się od niego uczyć chciwości.
– Gdyby choć była szansa, że on się czegoś nauczy, słysząc, co mówisz – rzekłem zrezygnowany.

Tymczasem pociąg zaczął zwalniać, a za oknem przesuwały się światła mijanych budynków; najwyraźniej dojeżdżaliśmy do jakiejś stacji. Student poderwał się i sięgnął po swój plecak, mówiąc:

– Przepraszam, tutaj mam przesiadkę, muszę iść.
– Niech nam pan choć zostawi nazwisko, byśmy mogli zameldować policji o napadzie.
– Przepraszam, ale mściwości też nie chcę się uczyć. Jak koniecznie chcecie, możecie powiedzieć policji, że obrabowany został Szuszwol ze Swarzyndza.

Po czym wyszedł z przedziału i wyskoczył na peron, mignęły mi jeszcze jego zielone trampki, ale po chwili wmieszał się w tłum i tyle go widziałem”.

Diengi
Włodzimierz Fenrych

urodzony 10 maja 1955 r. w Poznaniu – absolwent historii sztuki na UAM w Poznaniu, obieżyświat, publikował w „Czasie Kultury”, „Spotkaniach” i „Tygodniku Powszechnym”. Autor cyklu felietonów pt....